Policyjny siłacz ze stołecznej drogówki
27.02.2026 • Daniel Niezdropa, Tomasz Oleszczuk
O sile naszej formacji decyduje każde ogniwo będące elementem tego łańcucha, policjant, policjantka, pracownik i pracownica Policji. To wyjątkowi ludzie, których praca i służba jest ważna i odpowiedzialna, a której celem jest bezpieczeństwo publiczne. Dobrze wykonane zadanie potrafić dać poczucie satysfakcji, ale trzeba mieć w sobie wiele siły, nie tylko wewnętrznej, aby podźwignąć ciężar odpowiedzialności za bezpieczeństwo innych, życie, zdrowie i mienie. Mocna psychika i fizyczna sprawność to szczególny tandem cech, które każdy funkcjonariusz powinien posiadać. Takim przykładem jest młodszy aspirant Michał Skwarski, policjant Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, który w codziennej służbie dźwiga wspomnianą odpowiedzialność, a w czasie wolnym prawdziwe ciężary. Zarówno zawód policjanta, jak i sportowa pasja są bardzo wymagające. Jednak uporem i systematycznością można osiągać sukcesy w każdej z tych dziedzin.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Jaki może mieć związek sport ze służbą w Policji?
Naszym redakcyjnym zdaniem bardzo wiele. Dlaczego? Otóż sport nie tylko rozwija tężyznę fizyczną, ale również uczy i weryfikuje. Aby osiągać zamierzone wyniki, trzeba być przede wszystkim sumiennym i systematycznym, niekiedy też poświecić się na tyle, aby zwiększyć poziom swoich umiejętności, co wymaga więcej czasu i treningów. Za to na końcu tej drogi jest satysfakcja i spełnienie z osiągniętego celu, wyniku, medalu.
Dlaczego jest tak ważny?
W Policji bez szkolenia, doskonalenia, kształcenia i zdobywania doświadczenia poprzez służbę i pracę, nie pokona się kolejnych etapów. Nie mówiąc już o tym, że bez kondycji ciężko byłoby realizować policyjne czynności związane z pościgiem, czy też użyciem siły fizycznej w celu obezwładnienia agresywnej osoby.
Do tej pory wiele uwagi w naszych artykułach poświęcaliśmy dbałości o kondycję fizyczną, zarówno dla samego siebie, jak i dla utrzymania i poprawy zdrowia, ale też dla bezpieczeństwa i komfortu pełnionej służby. Dla niektórych w naszych szeregach sport to właśnie taki element prozdrowotny, a dla innych pasja i możliwość sportowego rozwoju oraz rywalizacji, chociażby przez udział w różnego rodzaju zawodach.
Dlatego kolejny raz sięgnęliśmy po tematykę pozasłużbowych sportowych pasji, lecz tym razem związanych ze sportami siłowymi, gdzie większe ciężary są raczej domeną mężczyzn, a mówimy tu udziale w zawodach, w których masę własnego ciała dźwiga się dwukrotnie, wyciskając sztangę na ławce poziomej. I jak każda dyscyplina, również i ta wymaga poświęcenia, czasu i dobrego przygotowania.
Oprócz sportów walki, to właśnie treningi na siłowni są bardzo popularną formą rekreacji w środowisku policyjnym. Służą budowaniu kondycji i sylwetki, a dla zawodowych policyjnych sportowców są ważnym elementem codziennych treningów. Wspomniane wyciskanie sztangi na ławce, choć stanowi jedno z ćwiczeń, to już od niemalże połowy XX wieku jest przedmiotem sportowej rywalizacji podczas zawodów, a także bicia coraz to nowych rekordów.

Zdjęcie: Marek Szałajski
W stołecznym garnizonie mamy kilku policjantów, którzy triumfowali na wielu zawodach, zarówno w trójboju siłowym, jak i samym wyciskaniu sztangi na płaskiej ławce, zdobywając medale na szczeblu krajowym m.in. w Mistrzostwach Polski w Trójboju Siłowym, Mistrzostwach Europy i Polski Służb Mundurowych, czy też w innych zawodach organizowanych przez światowe federacje sportów siłowych.
Sport jest ważny, tak jak rekreacja, zdrowy tryb życia również, stąd też na łamach serwisu staramy się prezentować ciekawych ludzi z naszego środowiska, którzy swoimi dokonaniami w służbie i poza nią pokazują, że w Policji można połączyć pracę z pasjami, w tym przypadku sportowymi. Czerpać satysfakcję z zawodu odpowiedzialnego, ale i ciekawego, a także mieć poczucie spełnienia z realizacji sportowych zamierzeń.
POLICYJNY SIŁACZ Z WRD KSP
„Być silnym, aby być pożytecznym” to jak „Pomagać i chronić”

Zdjęcie: Marek Szałajski
Młodszy aspirant Michał Skwarski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji (wiek 40 lat, w Policji od 2018 roku, od początku w służbie ruchu drogowego) – niemalże od dziecka ma kontakt ze sportem, jako kolarz szosowy, biegacz, a dzisiaj prawdziwy siłacz, który rywalizuje w zawodach w wyciskaniu sztangi na płaskiej ławce.
Porozmawiamy z nim o tym, jak godzi codzienność służbową z prywatną, jak trenuje i przygotowuje się do zawodów, a także jaki wpływ na jego życie i służbę wywarł sport i różne dyscypliny, w których przyszło mu się mierzyć, trenować i rywalizować.
Jak trafiłeś do Policji? Czy był to świadomy wybór, czy też „ślepy los”?
Do Policji trafiłem z wyboru. Była to decyzja świadoma i przemyślana. Już od najmłodszych lat towarzyszyła mi potrzeba dbania o bezpieczeństwo innych i chęć niesienia pomocy. W domu starałem się we wszystkim pomagać. Nie miałem tradycji rodzinnych związanych ze służbą w mundurze, ale Policja bardzo mi imponowała i stąd też mój wybór padł właśnie na tę formację.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Zawód kojarzył mi się z silnymi ludźmi, którzy oprócz twardej psychiki, muszą być też sprawni fizycznie, a że ja czułem się kondycyjnie przygotowany, trenując wcześniej wiele dyscyplin, to postanowiłem, że zostanę policjantem. Dzisiaj jestem w tej formacji i na pewno tego nie żałuję.
Jak rozpocząłeś swoją przygodę ze sportem, czy zawsze były to sporty siłowe, jeśli nie – to jakie inne dyscypliny uprawiałeś?
Swoją przygodę ze sportem rozpocząłem już w szkole podstawowej i było to kolarstwo szosowe. Trenowałem i jeździłem wtedy w Nowodworskim Ośrodku Sportu i Rekreacji pod okiem super trenera i człowieka Grzegorza Komendowskiego.

15-letni kolarz w 2001 roku
Zdjęcie: Archiwum prywatne Michała Skwarskiego
Startowałem w zawodach w całej Polsce z całkiem niezłymi wynikami, lecz niestety z uwagi na brak sponsorów i koszty, które towarzyszyły dalszemu rozwojowi – byłem zmuszony do zmiany dyscypliny.

Kryterium uliczne w Nowym Dworze Mazowieckim (zorganizowane kolarstwo w tym mieście ma tradycję sięgającą przełomu lat 50. i 60. XX wieku)
Zdjęcie: Archiwum prywatne Michała Skwarskiego
Zacząłem uprawiać biegi długodystansowe. Biegałem na 6 oraz 10 kilometrów, zdobywając m.in. Puchar Warszawy.

20-letni biegacz Michał Skwarski, 26. Półmaraton Wiązowski, 2006 r.
Zdjęcie: Archiwum prywatne Michała Skwarskiego
W podstawówce w wieku 12 lat miałem jeszcze jeden epizod sportowy, który był związany z trenowaniem sztuk walki. To było Viet Vo Dao, czyli Wietnamska Sztuka Walki, której filozofią i hasłem przewodnim jest: „Być silnym, aby być pożytecznym”. Dwa lata treningów nauczyły mnie wiele pokory i przede wszystkim systematyczności. Stąd też wspomnianą maksymą kierowałem się później w służbie w Policji, mając świadomość, że trzeba być silnym i do tego odpornym na stres, ale po to, aby pomagać i chronić, czyli być pożytecznym.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Obecnie moje zainteresowania sportowe realizuję wyłącznie na siłowni. Trenuję w Klubie Bastion w Nowym Dworze Mazowieckim pod okiem trenera Marcina Śmigielskiego. Można mnie tam spotkać 4 lub 5 dni w tygodniu, gdzie ćwiczę, przygotowując się do zawodów tj. bench press – w wyciskaniu sztangi na ławce prostej bez sprzętu.
Jakie największe sukcesy odniosłeś w swojej dyscyplinie sportowej? Czy masz plany związane z uprawianiem tego sportu?
Na chwilę obecną moim największym osiągnięciem jest zajęcie trzeciego miejsca na zawodach Federacji Światowej WRPF (World Raw Powerlifting Federation) w wyciskaniu sztangi leżąc na ławce poziomej, które odbyły się wiosną 2025 roku w Mysłowicach pod Katowicami. Osiągnąłem tam wynik 160 kg przy wadze 88 kg (kat. 90kg). Może nie jest to rezultat, z którego czułem pełną satysfakcję, ale z uwagi na towarzyszącą mi kontuzję barku – musiałem „udźwignąć” ciężar trzeciego miejsca.

Zdjęcie: Archiwum prywatne Michała Skwarskiego
Była to dla mnie w pewnym sensie lekcja pokory, bo nie zawsze się wygrywa, a z porażką trzeba umieć się pogodzić. Zresztą samo to, że trafiłem na „pudło”, było dla mnie nobilitacją i powodem do dumy.

Zdjęcie: Archiwum prywatne Michała Skwarskiego
Dodam tylko, że moja „życiówka” to 190 kilogramów przy wadze 98 kg. Pomimo wspomnianej kontuzji poddawać się nie zamierzam i kto wie, jaki jeszcze ciężar spróbuje wycisnąć, na pewno będzie większy (śmiech).
Pewnie każdy jest ciekaw, jak dobrze trenować, aby dźwigać duże ciężary na „klatkę”?
„Klata, plecy, barki”, jak w pewnej satyrycznej piosence (śmiech), a tak poważnie to najważniejszym jest wzmacnianie mięśni klatki piersiowej, barków, tricepsów, a także pleców. Trzeba też wypracować technikę, aby wyciskać większy ciężar. Oczywiście każdy trening powinien być indywidualny i dostosowany do warunków i możliwości trenującego zawodnika.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Czy uprawianie sportów wysiłkowych wymaga specjalnego żywienia? Jak wygląda Twój dieta?
Sporty wysiłkowe, a szczególnie te związane z dźwiganiem ciężarów, zazwyczaj wymagają bardziej przemyślanego żywienia, ale nie chodzi tu o jakieś magiczne diety pudełkowe, tylko o to, że organizm pracuje pod znacznie zwiększonym obciążeniem i potrzebuje odpowiedniego paliwa, żeby się zregenerować. Jest to niezbędne do osiągnięcia progresu.

Zdjęcie: Marek Szałajski
W moim treningu najważniejsze są węglowodany i białko. Czyli to, co daje siłę i energię. Nie zajmuję się bowiem typową kulturystyką sylwetkową, a bardziej treningami siłowymi, które w dużej mierze mają pomóc mi w progresie wyciskania sztangi leżąc na ławce poziomej. Nie narzucam sobie konkretnego reżimu żywieniowego, licząc np. kalorie. Na pewno staram się jeść zdrowo. Dużo płynów, nawadnianie, owoce, warzywa. Regeneracja po treningu też jest bardzo ważna. Sen i odpoczynek.
Jakie sportowe uprawnienia posiadasz i czy one przekładają się na Twoją aktywność fizyczną lub służbę w Policji?
Na początku lutego 2026 roku zdobyłem uprawnienia instruktora sportów walki w Niepublicznej Placówce Kształcenia Ustawicznego w Warszawie. Dodatkowo ukończyłem kurs trenera personalnego. Oczywiście ciągle się dokształcam.

Zdjęcie: Archiwum prywatne Michała Skwarskiego
Zdobywanie nowych kwalifikacji i rozwój mają duży wpływ zarówno na sport, który uprawiam, jak też na wykonywany zawód. W obydwu przypadkach ważne jest dla mnie zdobywanie nowej wiedzy – w sporcie, żeby każde ćwiczenie było bezpieczne i nie narażało na odniesienie kontuzji, a w służbie – abym miał poczucie bezpieczeństwa i był silnym wsparciem dla kolegi bądź koleżanki z policyjnej załogi.
Jak wygląda proces uzyskiwania uprawnień trenera personalnego? Czy było to dla Ciebie duże wyzwanie?
Proces zdobywania uprawnień trenera personalnego trzeba rozpocząć od znalezienia szkoły, ale jest to dopiero początek, następnym krokiem jest nauczenie się podstaw anatomii, fizjologii i treningu – co jest dość obszerną wiedzą teoretyczną. Jednak najważniejsza jest wiedza praktyczna i tu miałem trochę łatwiej, gdyż mam za sobą lata własnych ćwiczeń, zgrupowań i zawodów, na których z innymi zawodnikami dzieliłem się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniem.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Co do wyzwania, to jest nim każde zamierzenie, którego się podejmuje. To cel, do którego dążę i który staram się osiągnąć.
Czy posiadane umiejętności, bądź uprawnienia przydały się kiedykolwiek w służbie lub poza nią?
Uważam, że w wielu zawodach jest tak, że zdobywane umiejętności możemy wykorzystać poza godzinami pracy. Lekarz po zakończonym dyżurze jest w stanie ratować zdrowie czy życie człowieka i tak samo jest w przypadku policjanta.
Co do moich zainteresowań i umiejętności, to raczej w służbie ich bezpośrednio nie wykorzystuję. Nie jestem szkoleniowcem, a policjantem służby ruchu drogowego realizującym konkretnie określone zadania związane przede wszystkim z prowadzeniem kontroli oraz ujawnianiem przestępstw i wykroczeń.
Trenuję sporty siłowe, które pomagają mi w utrzymaniu kondycji. Sam trening siłowy bywa owszem wyczerpujący, ale nie od dziś wiadomo, że taka aktywność fizyczna poprawia koordynację ruchową, zwiększa reagowanie na bodźce, a także działanie układu nerwowego, czego efektem jest po prostu zdecydowanie lepszy refleks, jeśli do naszych ćwiczeń siłowych dołożymy więcej dynamiki. Ma to również wpływ na zwiększoną koncentrację.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Jeżeli już mówimy o zdecydowanym reagowaniu w służbie, to jako policjant drogówki niejednokrotnie muszę wykazywać się refleksem i spostrzegawczością oraz reakcją, podejmując czynności policyjne w tym kontrole w ruchu drogowym, czy też biorąc udział w różnych akcjach i działaniach pościgowo-blokadowych.
A poza służbą? Tu również szybka reakcja wyrobiona treningami siłowymi niekiedy się przydaje. Szczególnie wtedy, kiedy po zdjęciu munduru nie zapomina się o tym, że jest się policjantem i nie można odwracać wzroku od sytuacji, w których łamane jest prawo.
Podam tu jeden przykład. Jakiś czas temu – wracając ze służby – zauważyłam podejrzanie jadący pojazd. Po kilku latach spędzonych w drogówce byłem już wyczulony na dziwne manewry. Tu też miałem „nosa”, okazało się, że kierowca jest nietrzeźwy. Udaremniłem mu dalszą jazdę i przekazałem policjantom. W takich sytuacjach zdaję sobie sprawę z tego, że jestem właściwym człowiekiem na odpowiednim miejscu.
Czy dyscyplina lub obowiązkowość przydają się w pracy policjanta drogówki?
Bez samodyscypliny i obowiązkowości, a także systematyczności nie miałbym szansy na rozwój i czerpanie radości z tego, co robię, czy to w służbie, czy w życiu prywatnym. Dzięki godzinom spędzonym na siłowni jestem sprawnym fizycznie funkcjonariuszem gotowym na niejedno wyzwanie.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Według mnie sport, a szczególnie taki siłowy, daje nie tylko tężyznę, ale też bardzo wyrabia charakter i uczy większej pewności siebie, a przy tym pokory i cierpliwości. Pokonywanie kolejnych barier na treningu, zwiększanie swoich możliwości poprzez podnoszenie coraz to większych ciężarów – uczy również, że nie tylko na siłowni, ale też w życiu codziennym można mieć więcej odwagi w pokonywaniu własnych słabości. Siłownia czy w ogóle sporty siłowe to taka szczególna „kuźnia” charakteru i psychiki.
Czy łatwo jest pogodzić sportową pasję z codziennymi obowiązkami?
Moim zdaniem godzenie każdej pasji z zadaniami służbowymi wymaga dobrej organizacji i wytrwałości, zwłaszcza gdy poza pracą i pasją mamy obowiązki wobec swojej rodziny. Uważam, że najważniejsze jest poczucie, że robimy coś, co jest ważne dla nas samych, ale też coś, co uczy nas bycia lepszymi. W życiu, w pracy i służbie.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Lubię to, co robię i mam szczęście do dobrych przełożonych, którzy podzielają moje zainteresowania, a nawet mi kibicują, co daje olbrzymi komfort psychiczny i dzięki temu mogę w pełni oddać się swojej siłowej pasji. Każde wyróżnienie formalne, czy też dobre słowo oddziałują na mnie bardzo motywująco – dodając chęci do działań zarówno sportowych, jak i służbowych.
Jakie masz plany związane ze służbą w Policji?
Moim priorytetowym planem na dalszą służbę jest to, abym pomimo upływającego czasu czuł to samo, co w dniu wstępowania do służby – czyli miał poczucie takiej policyjnej misji, że robię to nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Mam nadzieję, że kolejne lata będą utwierdzały mnie w przekonaniu, że moja służba jest taką małą „cegiełką”, którą dokładam do tego, co dobre i pożyteczne dla wszystkich.
Wróćmy jeszcze do kolarstwa, bo to od niego wszystko się zaczęło, Twoja przygoda ze sportem? Czy pasja rowerowa jeszcze jest?
Kolarki już nie mam, sprzedałem (śmiech), ale ma za to dużo wspaniałych wspomnień i zdjęć z tamtego czasu. To była prawdziwa szkoła życia i wytrzymałości, bo zawodowa jazda na rowerze jest wyjątkowo wymagająca. Oglądając stare zdjęcia, wracam wspomnieniami do tych czasów, kiedy młodzieńczy upór pomagał mi w zdobywaniu sportowych laurów. Dzisiaj jeszcze coś z tego młodzieńca we mnie zostało, na pewno charakter i zacięcie do rywalizacji i dążenie do wyznaczonego sportowego celu.

Zdjęcie: Marek Szałajski
Wracając do roweru, to całkowicie z niego nie zrezygnowałem. Dzisiaj też ruszam w trasy, ale bardziej rekreacyjnie. Są to rodzinne wycieczki. Odwiedzamy różne ciekawe miejsca i cieszymy się ze wspólnie spędzonych chwil. To taka moja bezpieczna rodzinna przystań po ciężkich treningach i wymagającej służbie w Policji, której nie zamieniłbym na żadną inną.
Dziękuję za rozmowę.
Jako redakcja życzymy Michałowi, aby pokonywał kolejne bariery i osiągał jak najlepsze wyniki sportowe, w służbie natomiast, aby zawsze był silnym, tak jak przekazał nam w tytułowej maksymie, po to, żeby być pożytecznym, czyli swoje umiejętności i policyjną wiedzę wykorzystywał, aby pomagać społeczeństwu.
WYJAŚNIAMY: „Być silnym, aby być pożytecznym”
To, jak nam przekazał Michał Skwarski, motto wietnamskiej sztuki walki Viet Vo Dao, którą w latach młodości dane mu było trenować. W haśle tym jest wiele odniesień do szlachetnego działania i wspierania innych. Podkreśla tzw. etyczny wymiar treningu, łącząc go z symboliką „stalowej ręki na łagodnym sercu”, oznaczającą łagodność i empatię.
Filozofia tej sztuki walki opiera się na tym, że pomoc innym stawia się na pierwszym miejscu, a prawdziwy mistrz używa owszem siły, ale zawsze kieruje się rozsądkiem i sprawiedliwością.

Zdjęcie: Marek Szałajski
CHCESZ WSTĄPIĆ DO SŁUŻBY W POLICJI? POMAGAĆ I CHRONIĆ?
Młodszy aspirant Michał Skwarski to właśnie taki „policyjny mistrz” w sztuce bycia funkcjonariuszem. Jeżeli chcesz pójść w jego ślady, zostać policjantem i rozwijać się w służbie, to zapraszamy do Wydziału Doboru Komendy Stołecznej Policji – szczegóły na stronie: https://rekrutacja-ksp.policja.gov.pl