Aktualności

W dziesiątkę! Mistrzowie strzelectwa, przyjaźń i pasja

22.07.2026 • Daniel Niezdropa

Od wielu lat na tarczach strzelniczych – nie tylko podczas zawodów stricte policyjnych, ale też innych imprez tego rodzaju, których celem jest sportowa rywalizacja (w tym krajowych i międzynarodowych) – niepodzielnie panują (nieskromnie mówiąc) policjanci ze stołecznego garnizonu. Zmieniają się tylko puchary, które otrzymują za „wystrzelane” wyniki. Dla stołecznej Policji to powód do dumy, dla nich niesamowita satysfakcja i możliwość rozwijania swoich pasji. O historii, osiągnięciach i rozwoju naszych najlepszych strzelców porozmawialiśmy z kierownikiem Reprezentacji Polskiej Policji w Strzelectwie – podinspektorem Maciejem Mikołajczukiem z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I.


Od lewej: asp. szt. Marcin Sałbut, podinsp. Maciej Mikołajczuk, st. asp. Łukasz Wołowski
Zdjęcie: Marek Szałajski

Strzelcy w mundurach

„Jest ich trzech”, jak w piosence. Trójka policjantów, przyjaciół, dla których strzelectwo nie ma w sobie żadnych tajemnic. Dzisiaj są już doświadczonymi funkcjonariuszami, mającymi za sobą lata służby, przez które budowali nie tylko swoje umiejętności zawodowe, ale również wypracowywali kompetencje strzeleckie.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Jak możemy przeczytać w komunikacie prasowym, którym ukazał się po zakończeniu IPA Games 2026 we Wrocławiu na stronie internetowej śródmiejskiej komendy, naszych trzech policyjnych „amigos” – startujących w dyscyplinie strzeleckiej w ramach Reprezentacji Polskiej Policji – zajęło tam czołowe lokaty. Wraz z drużyną wywalczyli pierwsze miejsce, a w kategorii indywidualnej dwóch z nich tj. podinspektor Maciej Mikołajczuk (KRP Warszawa I) i aspirant sztabowy Marcin Sałbut (SSK KSP) zdobyło najwyższe laury, zajmując w sumie 2/3 podium, Maciek – 1 miejsce, a Marcin trzecie. Ich kolega starszy aspirant Łukasz Wołowski (KRP Warszawa I) uplasował się również w czołówce najlepszych strzelców na 6 miejscu.

Przez lata swojej służby w Policji zdobyli wiele medali, biorąc udział w różnych strzeleckich imprezach i zawodach, zarówno o zasięgu krajowym, jak i międzynarodowym, przynosząc chlubę nie tylko samym sobie, ale przede wszystkim policyjnej formacji.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Do tej pory pokazywali i cały czas udowadniają, że w Policji jest wielu wartościowych funkcjonariuszy, pełnych pasji i zaangażowania w służbę pełnioną na rzecz bezpieczeństwa.

Te wszystkie sukcesy nie wzięły się znikąd. Każdy z nich jest okupiony wielogodzinnymi przygotowaniami i przede wszystkim poświęceniem. Znalezieniem czasu na treningi, pogodzeniem życia rodzinnego ze służbą. I w tym „przepisie” na sukces nie może brakować najważniejszego składnika, jakim jest pasja, czyli oddanie się w pełni zamiłowaniu, którym – w przypadku naszych policjantów jest strzelectwo.

Nie może również zabraknąć tu najważniejszej „klamry”, która spina całość, a jest nią przyjaźń, która łączy ich we wspólnym dążeniu do wyznaczonych sportowych celów, tym bardziej że są również drużyną, a w zespole trzeba się przecież wspierać i uzupełniać.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Warto też podkreślić, że praca zespołowa to nic innego, jak służba w Policji. Tutaj każdy ma swoje zadanie do spełnienia, jest podział ról, hierarchia, zaufanie, pomoc i wymiana informacji. Praca w zespole polega również na odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale również za innych.

Jak to wszystko przedstawia się w realiach sportowych, jaka jest ta rzeczywista „recepta” na sukces? O tym oraz o innych aspektach resortowego strzelectwa porozmawialiśmy z podinspektorem Maciejem Mikołajczukiem, na co dzień pełniącym służbę w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I, Naczelnikiem Wydziału Ogólnego.

Wspólny mianownik: pasja do strzelectwa

Rozmawiamy z kierownikiem Reprezentacji Polskiej Policji w Strzelectwie – podinspektorem Maciejem Mikołajczukiem z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I.


podinspektor Maciej Mikołajczuk
Zdjęcie: Marek Szałajski

Już w tytule wspomnieliśmy o strzeleckich mistrzach. Jaki był początek Waszej wspólnej pasji? Czy przygoda ze strzelectwem rozpoczęła się dopiero w Policji, czy była następstwem wcześniejszych doświadczeń wyniesionych z „cywila”?

Jeśli chodzi o mnie, to pasję do broni zaszczepił we mnie mój tato, który był myśliwym. Często zabierał mnie na spotkania w kole łowieckim, gdzie miałem okazję posłuchać rozmów, można powiedzieć „specjalistów od broni”. Mogłem też przyglądać się ich treningom i zmaganiom na strzelnicach, a także oglądać to wszystko w realu na polowaniu.

Widok broni nie był mi obcy. Wpajanie zasad bezpieczeństwa, bezpieczną obsługę oraz tajniki celnego strzelania miałem na porządku dziennym. Proszę – nie pomyśl tylko, że dorastałem w jakimś „militarnym” środowisku (śmiech). Po prostu pasje mojego taty z czasem stały się moimi.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Jeśli chodzi o początek wspólnej przygody naszego strzeleckiego „teamu”, to miało to miejsce w 2015 roku, kiedy awansowałem na stanowisko w KRP Warszawa I, wcześniej służąc w warszawskim Oddziale Prewencji. Prowadziłem wtedy zajęcia z wyszkolenia strzeleckiego dla funkcjonariuszy ze śródmiejskiej komendy.

Pewnego dnia pojawiła się informacja dotycząca organizacji garnizonowych Zawodów Strzeleckich o Puchar Komendanta Stołecznego Policji. Pomyślałem wtedy, aby wystawić drużynę z naszej jednostki. To był strzał w dziesiątkę, bo dzięki pierwszej selekcji, wybraliśmy strzelców, którzy stali się filarem nie tylko drużyny KRP Warszawa I, ale też trwałym fundamentem obecnej Reprezentacji Polskiej Policji w Strzelectwie. Do dzisiaj wystrzeliwują dziesiątki na tarczach, godnie reprezentując naszą formację.

Można powiedzieć, że resortową karierę strzelecką rozpocząłem jako selekcjoner, a dzisiaj pełnię zaszczytną funkcję kierownika reprezentacji.

Czy trenujecie wspólnie, czy osobno? Jak wyglądają treningi, jak często się spotykacie? Jak przebiega taki trening strzelecki? Czy to tylko ćwiczenia z bronią? Jeżeli tak, to z jaką? Co jest ważne przy treningach strzeleckich?

To dobre pytanie. Początki oczywiście były takie, że każdy z nas reprezentował już „jakiś poziom”, jednak start w zawodach to najlepszy trening! Każdy ma indywidualny sposób na treningi, każdy wie, co musi poprawić, gdzie i w czym ma jeszcze braki.

Treningi odbywają się głównie z bronią krótką. Jak dokładnie wyglądają? Pozostanie naszą tajemnicą. Są ważnym elementem naszych przygotowań do zawodów, a konkurencja nie śpi (śmiech). Wyjaśnię, że choć nie jest to jakaś wiedza „tajemna”, to jednak naszego warsztatu nie chcielibyśmy zdradzać do końca.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Kolejnym ważnym czynnikiem w treningach strzeleckich i przygotowaniach do zawodów jest rodzaj broni. Pamiętam, że na początku naszej przygody nie było takiej mnogości egzemplarzy, jak teraz. Dzisiaj każdy, kto chce liczyć się w zawodach, posiada własną prywatną spersonalizowaną broń. W reprezentacji w 99% strzelamy z pistoletów „CZ”.

Dodam jeszcze, że przy treningach ważna jest systematyczność oraz umiejętność wyciągania wniosków z popełnianych błędów. Największe znaczenie ma praktyka i tzw. nauka własna. Nie zastąpi tego żadne internetowe poradnictwo ani film udostępniony w social mediach.

Jaki był pierwszy „wystrzelany” sukces dla Komendy Stołecznej Policji w zawodach zewnętrznych, gdzie startowaliście jako formalna reprezentacja garnizonu?

Takim flagowym przykładem były Mistrzostwa Policji w Katowicach w 2018 roku. Dodam, że reprezentacja KSP zajęła wtedy 3 miejsce drużynowo. Nawet dzisiaj wspominamy, że cieszyliśmy się z tej lokaty, bardziej niż z wygranej. Był to pierwszy poważny sukces oraz puchar „wystrzelany” dla Komendy Stołecznej Policji.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Istotnym był fakt, że drużyna bez treningów rywalizowała z innymi wystawionymi przez szkoły Policji z całego kraju, dysponującymi w głównej mierze instruktorami wyszkolenia strzeleckiego, którzy na co dzień prowadzą zajęcia. Czyli my skromni „amatorzy” kontra „rasowi” szkoleniowcy.

To stało się przyczynkiem, aby wystosować zapytanie do Komendanta Stołecznego Policji o zgodę na treningi dla Reprezentacji KSP w strzelectwie. Nasz wniosek został pozytywnie przyjęty i otrzymaliśmy formalną zgodę od samego kierownictwa garnizonu. 

Systematyczne treningi raz w miesiącu pozwoliły na bardzo duży progres, jeśli chodzi o wyniki. Jest to bardzo ważne dla uzyskania powtarzalności w punktacji na tarczy.

Czy w Komendzie Stołecznej Policji istnieje jeszcze reprezentacja strzelecka, która występuje pod szyldem garnizonu na zawodach i sportowych imprezach? Czy są plany na reaktywację stałej reprezentacji? Czy jest pomysł na rozwijanie sportowego strzelectwa?

Reprezentacja Komendanta Stołecznego Policji była, gdyż sami ją zakładaliśmy i mieliśmy, mówiąc nieskromnie – duże sukcesy. Niestety obecnie takie stałej drużyny formalnie nie ma. Jednak nawet dzisiaj jesteśmy rozpoznawani na zawodach przez innych zawodników właśnie z czasów, kiedy na listach wyników widniało przy naszych nazwiskach „drużyna KSP”.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Co do utworzenia, czy też reaktywowania takiej drużyny, to myślę, że jest to dobry pomysł, bo mamy wielu zdolnych policjantów i policjantek dobrze strzelających. Ze swojej strony zawsze służę swoim fachowym wsparciem. 

Na pewno potrzeba do tego osoby, a nawet osób, które podejmą wyzwanie, sam pomysł to za mało. Wypracowanie wysokiego poziomu strzeleckiego to żmudna praca. Jednak wszystko można zrobić, muszą być odpowiedni ludzie, chęci i wiele serca, które należy w to włożyć. Do tego wsparcie przełożonych i pomoc w każdym zakresie.

Samo przygotowanie dokumentacji przed zawodami to już ogrom pracy, szczególnie przy zawodach zagranicznych,  jednak zdobycie pierwszego miejsca to nagroda za ten cały wysiłek. Zwłaszcza wtedy, kiedy jest się częścią strzeleckiego „teamu” i dokłada tzw. cegiełkę do wygranej swoimi punktami na tarczy!

Jakby powiedział pewien znany piosenkarz: „zobaczymy, czas pokaże…”.

Wiem, że cała Wasza trójka stanowi niemalże fundament Reprezentacji Polskiej Policji w Strzelectwie? Od kiedy istnieje i jakie były jej początki? Kto do niej należy i czy łatwo się dostać do ekipy najlepszych policyjnych strzelców?

Reprezentacja Policji w strzelectwie rozpoczęła swoją przygodę w 2024 roku. Jej formalne powstanie określiła Decyzja nr 316 Komendanta Głównego Policji z dnia 23 października 2025 roku w sprawie powołania zespołu do kierowania reprezentacjami sportowymi Policji.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Do reprezentacji KGP tak naprawdę może być powołany każdy funkcjonariusz oraz funkcjonariuszka. Mamy niezwykle silną drużynę żeńską, która osiąga bardzo dobre wyniki w strzelectwie. Oczywiście podstawowy skład jest już od jakiegoś czasu, ale sukcesywnie analizuję wyniki oraz podpatruję policyjnych strzelców na różnych zawodach. Jako kierownik prowadzę również selekcję do drużyny, zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

Dodam, że warunek przyjęcia jest taki, aby wyniki potencjalnych kandydatów były co najmniej  bardzo dobre i powtarzalne. Może to brzmi trochę restrykcyjnie, ale nie może do nas trafić ktoś z przypadku, ale tylko i wyłącznie doświadczony strzelec. 

Jakie są Wasze dotychczasowe osiągnięcia, macie zapewne liczne sukcesy na koncie, jako drużyna, ale też indywidualnie?

Trudne pytanie, bo zebrać teraz wszystkie zawody oraz imprezy strzeleckie z naszym udziałem, to nie lada wyczyn. Wolałbym już strzelać do tarczy, bo to konkretna robota i uwielbiam się na tym skupiać. Po tej dawce adrenaliny trzeba jednak zostać biurokratą (śmiech) i przygotować sprawozdanie z każdych zawodów.

W naszej resortowej karierze mamy na koncie kilkadziesiąt różnego rodzaju imprez strzeleckich i powiem tylko, że nie było wśród nich żadnych, z których nie przywieźlibyśmy medalu i pucharu. Mamy „wystrzelane” liczne zawody cykliczne, okolicznościowe, memoriały, nie tylko w kraju, ale też i za granicą. 

W samy tylko pierwszym półroczu 2026 roku zaliczyliśmy następujące strzeleckie imprezy:

  • 2 lutego 2026 r. – Zawody Strzeleckie Kaliber 51 w Białymstoku.
  • 24 kwietnia 2026 r. – Międzynarodowe Zawody Strzeleckie Służb Mundurowych w 100 Rocznicę Powstania Grobu Nieznanego Żołnierza – na Strzelnicy Legii Warszawa w Rembertowie.
  • 10-15 maja 2026 r. – IV Światowa Olimpiada Sportowa IPA GAMES 2026 we Wrocławiu.
  • 22 maja 2026 r. – XIV Mistrzostwa Policji w Strzelaniu pod honorowym patronatem Komendanta Głównego Policji – w Szkole Policji w Katowicach.
  • 29-31 maja 2026 r. – XX Międzynarodowy Wielobój Strzelecki SALWA pod patronatem Ministra Obrony Narodowej na poligonie I Brygady Pancernej w Rembertowie.
  • 21-24 czerwca 2026 r. – XXIII Międzynarodowe Mistrzostwa Policji w Czechach.

Jakie były Wasze najtrudniejsze zmagania strzeleckie?

Najtrudniejszych nie ma, lecz tylko takie, które bywają bardzo wymagające. Do tych możemy zaliczyć: występ w 2025 roku na Międzynarodowych Mistrzostwach Policji w Strzelaniu z Pistoletu pod honorowym patronatem Komendanta Głównego Policji Węgier oraz coroczny Międzynarodowy Wielobój Strzelecki o Puchar Ministra Obrony Narodowej.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Te pierwsze – dlatego, że o konkurencjach dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu, więc nie było mowy o przygotowaniu (bazowaliśmy na doświadczeniu i umiejętnościach). Okazało się, że konkurencje są zupełnie inne od tych, z którymi mieliśmy do czynienia dotychczas, typowa dynamika, cele metalowe oraz tarcze neutralne. Do tego doszły faktory czasowe oraz punkty karne za „błędy”, które mogły zmienić wszystko. Konkurencje były do tego stopnia odmienne, że nawet przeanalizowanie strategii strzelania tj. celnie czy szybko – miało znaczenie. Było trudno, ale przeżyliśmy (śmiech).

Od tamtej pory mamy fajne powiedzenie „że i szybko, i celnie!” to nasza recepta na sukces. Efekt był taki, że bez specjalnego przygotowania i w pierwszych tego typu zawodach zdobyliśmy wysokie 3 miejsce drużynowo. Przy startujących drużynach z całego świata, które wystąpiły już któryś raz z rzędu i po wielomiesięcznych przygotowaniach – było to dla nas super wynikiem.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Przytoczę tu jeszcze historię udziału chińskiej reprezentacji. Już cztery miesiące przed zawodami jej członkowie zostali oddelegowani do treningów, 2 tygodnie przed ich rozpoczęciem przyjechali na Węgry i trenowali dokładnie te same konkurencje na strzelnicy w celu przygotowania się do zawodów.

Oczywiście wygrali, ale muszę tutaj podkreślić, że wcale nie z taką dużą przewagą punktową. My po tych zawodach wiemy, że potrzebny nam jest trening. Co do Chińczyków, to wygramy z nimi następnym razem (śmiech).

Jak wygląda przygotowanie do zawodów Reprezentacji Polskiej Policji w Strzelectwie? Czy wyjeżdżacie np. na zgrupowania, może zjazdy strzeleckie, gdzie wspólnie ćwiczycie i trenujecie?

Przygotowania do zawodów to w głównej mierze dokumentacja (śmiech), a tak poważnie to każdy przygotowuje się we własnym zakresie. Mamy grupę, na której zdalnie dogrywamy szczegóły i wymieniamy się informacjami.

Pomysł na zgrupowanie reprezentacji oczywiście jest i możliwe, że uda nam się jedno takie przedsięwzięcie zrealizować we wrześniu tego roku przed zawodami na Węgrzech.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Niestety nie jest łatwo godzić codzienną służbę z naszą strzelecką pasją, ale robimy, co tylko możemy, aby na to wszystko znaleźć zawsze najlepszy kompromis.

Czy w służbie jesteście instruktorami strzelań policyjnych?

Zgadza się, jesteśmy instruktorami wyszkolenia strzeleckiego. Dodam, że z długoletnim doświadczeniem.

Czy strzelectwo to jedyna pasja naszych garnizonowych mistrzów?

W moim przypadku jest to przede wszystkim strzelectwo, które pochłania zresztą bardzo dużo czasu. Co do Łukasza i Marcina, to trzeba ich jeszcze o to dopytać.

Czy warto rozwijać strzeleckie umiejętności? Kontakt z bronią to chleb powszedni każdego funkcjonariusza. Nie chodzi o samo strzelanie, ale przede wszystkim jej właściwe zabezpieczenie, przenoszenie i dbanie o nią. Czy faktycznie te nawyki są potrzebne?

Myślę, że jak najbardziej tak. Zajęć z wyszkolenia strzeleckiego nigdy nie będzie za mało. Powinno się trenować jak najwięcej. Tych wszystkich umiejętności nie zdobywa się przecież w kilka minut.

Dlatego tak ważna jest powtarzalność i systematyczność ćwiczeń z bronią oraz możliwość zauważenia błędów lub poprawy elementów treningu. Wymienione aspekty pozwalają na prawidłowe, bezpieczne i skuteczne posługiwanie się ostatecznym środkiem przymusu bezpośredniego, czyli właśnie bronią palną.


Zdjęcie: Marek Szałajski

Od nauczania tych odpowiednich nawyków w dużej mierze jest też doświadczony instruktor, który potrafi zwrócić uwagę na pewne elementy do poprawy lub przeanalizowania, jednak do tego niezbędny jest też czas i systematyczne treningi. 

Czy każdy może zostać takim wytrawnym strzelcem jak Wy? Czy tylko trening czyni mistrza, czy trzeba mieć pewne cechy mentalne (np. opanowanie, cierpliwość) i fizyczne (postawa, oddychanie), aby dobrze strzelać? Czy jest taki wzór na strzelca idealnego?

„Trening czyni mistrza” – nie bez powodu powstało to powiedzenie! Myślę, że trzeba jednak posiadać pewne predyspozycje do tej dyscypliny, również te, do których nawiązałeś. Wiele można wypracować i wytrenować. Jednak nie wszystkim się to udaje. Dlatego albo się to ma, albo dużo pracy przed taką osobą, albo nic z tego nie będzie.

Jedno jest pewne, nie wolno się poddawać. I chyba ze wszystkim tak jest w dążeniu do osiągnięcia celu. W strzelectwie również.

Dziękuję za rozmowę.

Moja recepta na celny strzał


aspirant sztabowy Marcin Sałbut
Zdjęcie: Marek Szałajski

Mam za sobą 22 lata służby w Policji, z czego 21 lat spędziłem w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I. Obecnie pełnię służbę w Stołecznym Stanowisku Kierowania Komendy Stołecznej Policji na stanowisku specjalisty. Na co dzień zajmuję się koordynowaniem działań policyjnych i wspieraniem jednostek podczas realizacji interwencji. Jestem również absolwentem Akademii Policji w Szczytnie.

Moja przygoda ze strzelectwem zaczęła się już po wstąpieniu do Policji. Na początku były to po prostu obowiązkowe szkolenia. Z czasem odkryłem, że strzelanie daje mi ogromną satysfakcję i tak narodziła się pasja, która trwa do dziś. Obecnie mam zaszczyt reprezentować polską Policję podczas zawodów w kraju i za granicą. Możliwość reprezentowania formacji i stawania na podium, zarówno indywidualnie, jak i drużynowo, jest dla mnie dużym wyróżnieniem, ale też motywacją do dalszej pracy.

Poza strzelectwem najważniejsza jest dla mnie rodzina. Wolny czas staram się spędzać aktywnie. Interesuję się motoryzacją, a szczególną pasją są dla mnie motocykle. Lubię również podejmować nowe wyzwania i rozwijać swoje umiejętności.

Nie ma jednej recepty na to, aby zostać dobrym strzelcem. Trzeba być cierpliwym i systematycznym. Trzeba też umieć wyciągać wnioski z własnych błędów. Uważam, że sukces nie przychodzi przypadkiem – to efekt wielu godzin treningów, pracy nad sobą i konsekwencji.


starszy aspirant Łukasz Wołowski
Zdjęcie: Marek Szałajski

W Policji służę od 2004 roku, więc można powiedzieć, że mundur towarzyszy mi już przez większą część mojego życia.

Obecnie pracuję w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I, pełniąc funkcję kierownika ogniwa w Wydziale Wywiadowczo-Patrolowym. Na co dzień odpowiadam za organizację służby oraz nadzór nad patrolami. Dodatkowo jestem instruktorem strzelań policyjnych i prowadzę doskonalenie zawodowe z wyszkolenia strzeleckiego dla policjantów naszej jednostki. To zajęcie daje mi dużo satysfakcji, bo mogę łączyć obowiązki służbowe z pasją.

Przed wstąpieniem do służby, jak chyba większość chłopaków, miałem do czynienia głównie z wiatrówką. Z bronią palną pierwszy raz zetknąłem się już jako funkcjonariusz i właśnie wtedy zaczęła się rodzić moja pasja do strzelectwa. Z czasem zwykłe szkolenia przestały mi już wystarczać, stąd też obrałem kierunek sportowej rywalizacji podczas zawodów strzeleckich.

Strzelectwo to pasja, ale nie jedyna. Od zawsze interesowała mnie motoryzacja. Lubię też podróżować, bo to najlepszy sposób, żeby odpocząć i naładować życiowe baterie. Regularnie chodzę na siłownię – tam można oderwać się od codziennych problemów i oczyścić głowę. Jednak najważniejszy jest dla mnie czas spędzany z rodziną. To najlepszy sposób na złapanie równowagi.

Jeżeli chodzi o mój „przepis” na celne strzelanie, to powiem niemalże „książkowo” – zgranie przyrządów celowniczych i dobra praca na języku spustowym. Mówi się, że jest to najważniejszy aspekt tzw. celnego strzału. Jednak to jeszcze nie wszystko. 

Trzeba polubić strzelectwo. Jeśli ktoś czerpie z tego przyjemność i chce się rozwijać, to z czasem zaczyna rozumieć, na czym ten sport naprawdę polega. Później pojawia się kolejne wyzwanie, a trzeba pamiętać o tym, że to dość kosztowna pasja, gdy trzeba zainwestować w zakup amunicji, sprzętu czy wyposażenia.

Dlatego powiem tak, chcesz być dobrym strzelcem – musisz być wytrwały, regularnie trenować i poświęcać na to czas. Efekty nie przychodzą od razu, ale jeśli ktoś jest cierpliwy i konsekwentny, to prędzej czy później zacznie je widzieć na tarczy.