Aktualności

K9 Water Recovery: Kamil i Racuch szkolili się z poszukiwania ofiar na wodzie

07.09.2026 • Kamil Malicki, Tomasz Oleszczuk

To jeden z naszych najbardziej rozpoznawanych policyjnych duetów, przewodnik i pies z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego KSP, którzy w służbie charakteryzują się wyjątkowym zgraniem. Racuch to słynny labrador do wyszukiwania zapachu zwłok ludzkich, natomiast Kamil to jego wyjątkowy opiekun, który ze swoim podopiecznym zalicza kolejne poziomy wymagających szkoleń poza granicami naszego kraju. W maju wspólnie ukończyli amerykański kurs lokalizowania ofiar w środowisku wodnym, uzupełniając tym samym nabyte już wcześniej umiejętności na tzw. farmie zwłok. Kamil Malicki postanowił podzielić się z naszą redakcją i czytelnikami serwisu Stołecznego Magazynu Policyjnego nowym doświadczeniem i wrażeniami z pobytu nad jeziorem Lake Bryan w Teksasie.

Od tragicznych wydarzeń do programu szkolenia

Pomiędzy 4 a 7 lipca 2025 roku stan Teksas nawiedziła jedna z najtragiczniejszych powodzi błyskawicznych ostatnich lat. W ciągu kilku godzin poziom rzek wzrósł o kilka metrów, niszcząc infrastrukturę i zalewając setki budynków. Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń było zatopienie obozu młodzieżowego, w którym śmierć poniosło wielu młodych ludzi, w tym również dzieci. Łącznie katastrofa pochłonęła 139 ofiar.

W działaniach poszukiwawczych uczestniczyły wtedy liczne zespoły ratownicze, w tym specjalistyczne zespoły K9 wyszukujące zapachy zwłok ludzkich. To właśnie psy odegrały kluczową rolę w odnalezieniu wielu ofiar. Ogromna skala akcji pozwoliła zgromadzić bezcenne doświadczenia dotyczące prowadzenia poszukiwań na terenach popowodziowych i akwenach.

Tak właśnie powstały powstały warsztaty K9 Water Recovery, w których uczestniczyliśmy w dniach 14–17 maja 2026 roku. Zajęcia odbywały się nad jeziorem Lake Bryan w Teksasie.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Doświadczenia wyniesione z prawdziwych akcji

Największą wartością kursu był jego praktyczny charakter. Program nie powstał w oparciu o teorię czy pojedyncze przypadki, lecz został zbudowany na analizie jednej z największych akcji poszukiwawczych ostatnich lat. Instruktorami byli przewodnicy i szkoleniowcy, którzy sami uczestniczyli w działaniach prowadzonych po katastrofie w Teksasie.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

To właśnie takie racjonalne wykorzystywanie doświadczeń z działań i akcji policyjnych najbardziej imponuje mi podczas szkoleń w Stanach Zjednoczonych. Wiedzę przekazują osoby, które na co dzień wykorzystują psy podczas rzeczywistych działań operacyjnych. Dzięki temu każda omawiana na szkoleniach metoda została wcześniej sprawdzona w praktyce.

Nauka: krok po kroku

Program szkolenia obejmował trzy główne bloki: przeszukiwanie linii brzegowej, pracę z łodzi motorowej, ćwiczenia prowadzone na lądzie.

Każdy etap odpowiadał rzeczywistym sytuacjom spotykanym podczas poszukiwań ofiar powodzi. Charakterystyczną cechą szkolenia było bardzo konsekwentne stopniowanie trudności – od prostych ćwiczeń do złożonych scenariuszy.

Poszukiwania z linii brzegowej

Pierwsze ćwiczenia obejmowały dwa warianty. W pierwszym pies mógł dojść do źródła zapachu i oznaczyć je szczekaniem. W drugim materiał znajdował się na większej głębokości, dlatego pies musiał dopłynąć do miejsca wydobywania się zapachu.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Ponieważ klasyczne oznaczanie w wodzie jest praktycznie niemożliwe, psy uczono nowego zachowania – opływania miejsca, z którego wydobywał się zapach. Nauka przebiegała etapami, a każdy element ćwiczenia był doskonalony osobno, zanim połączono je w całość.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Szczególne wrażenie zrobił na mnie również materiał szkoleniowy. Zamiast niewielkich próbek zapachowych wykorzystywano duże fragmenty ludzkiego ciała umieszczone w specjalnych klatkach zanurzonych w wodzie. Dzięki temu zachowanie psów znacznie bardziej przypominało pracę podczas rzeczywistych działań.

Praca z łodzi – precyzja zamiast pośpiechu

Drugim blokiem była praca z łodzi motorowej. Co ciekawe, pierwszy dzień odbywał się całkowicie na lądzie. Dopiero po opanowaniu podstaw rozpoczęliśmy ćwiczenia na wodzie.

Instruktorzy ogromny nacisk kładli na precyzyjne wskazywanie miejsca wydobywania się zapachu. Wyjaśniali różnicę pomiędzy wejściem psa w stożek zapachowy a dokładnym określeniem miejsca, z którego zapach wydostaje się na powierzchnię. Dodam, że to właśnie ta druga umiejętność ma największą wartość podczas działań poszukiwawczych.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Ćwiczenia prowadzono z wykorzystaniem coraz trudniejszych scenariuszy – od ciał znajdujących się na powierzchni wody, poprzez częściowo zanurzone, aż po materiał znajdujący się głęboko pod wodą.

Dużo uwagi poświęcono również odporności psów na rozproszenia oraz bezpiecznym metodom nagradzania podczas pracy na pokładzie łodzi.

Jednym z najbardziej zapamiętanych przeze mnie momentów było przypadkowe uderzenie łodzią w metalową klatkę z dużym fragmentem ludzkiego ciała. Połączenie nagłego hałasu i bardzo intensywnego zapachu wywołało u Racucha chwilowe zaskoczenie. Po kilku sekundach pies wrócił jednak do pracy i prawidłowo zakończył ćwiczenie.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Takie sytuacje doskonale pokazują wartość realistycznego szkolenia. Psy uczą się funkcjonować w warunkach, których nie da się odtworzyć podczas standardowych treningów.

Ćwiczenia na lądzie

Choć szkolenie dotyczyło poszukiwań na wodzie, to równie ważnym elementem były ćwiczenia prowadzone na lądzie. W praktyce wiele ofiar powodzi odnajdywanych jest już poza wodą, dlatego psy muszą być przygotowane do działania w każdym środowisku.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Praca na dużych fragmentach ludzkiego ciała po raz kolejny pokazała, jak odmiennie psy reagują na rzeczywiste źródło zapachu w porównaniu z niewielkimi próbkami szkoleniowymi.

Racuch spisał się na medal

Szczególną satysfakcję sprawiły mi opinie instruktorów prowadzących nasze wcześniejsze szkolenia. Podkreślali oni ogromny rozwój Racucha, zwracając uwagę na jego spokojny sposób pracy, umiejętność analizy zapachu i samodzielnego rozwiązywania problemów.

Do momentu wyjazdu do Stanów Zjednoczonych Racuch uczestniczył już w 204 działaniach poszukiwawczych, z czego 22 zakończyły się odnalezieniem zapachu zwłok ludzkich.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Jestem przekonany, że właśnie połączenie regularnych szkoleń z doświadczeniem zdobytym podczas rzeczywistych akcji – buduje psa gotowego do najtrudniejszych zadań.

Na horyzoncie Level II, szkolimy się dalej

Do ukończenia pełnego amerykańskiego programu pozostało jeszcze szkolenie Level II. Jeśli uda nam się je zaliczyć, będziemy pierwszym zespołem spoza Stanów Zjednoczonych, który ukończy cały cykl.

Równolegle chciałbym zdobyć polskie uprawnienia do pracy z psem wyszukującym zapach zwłok ludzkich na wodzie. Wymaga to ukończenia specjalistycznego kursu dla policjantów wykonujących zadania na obszarach wodnych oraz przystąpienia do szkolenia według nowego programu obowiązującego w polskiej Policji.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Mam nadzieję, że wiedza zdobyta podczas szkolenia w Stanach Zjednoczonych zostanie wykorzystana również w kraju. Wartość każdego szkolenia mierzy się bowiem nie liczbą zdobytych certyfikatów, lecz możliwością skuteczniejszego niesienia pomocy podczas rzeczywistych działań.

Polonia w mundurze, kształcące spotkania i bezcenna wymiana doświadczeń

Miłym akcentem naszego pobytu było spotkanie z funkcjonariuszami zrzeszonymi w Polish American Police Association. Wszystko zaczęło się od przypadkowej rozmowy z funkcjonariuszem amerykańskiej Straży Granicznej polskiego pochodzenia podczas odprawy w Chicago.

Kilka dni później spotkaliśmy się z policjantami, technikami kryminalistyki, przewodnikami psów służbowych oraz funkcjonariuszami innych amerykańskich formacji. Rozmowy pokazały, że mimo tysięcy kilometrów dzielących nasze kraje wyzwania stojące przed przewodnikami psów służbowych są bardzo podobne.


Zdjęcie: Archiwum prywatne Kamila Malickiego

Szczególnie cenne było spotkanie z przewodniczką labradora Darwina, specjalizującego się – podobnie jak Racuch – w wyszukiwaniu zapachu zwłok ludzkich.

Spotkanie było również okazją do rozmów o Polsce. Niezależnie od tego, czy uczestnicy urodzili się już w Stanach Zjednoczonych, czy wyemigrowali wiele lat temu, wszystkich łączyło silne przywiązanie do kraju swoich przodków. Był to piękny akcent kończący kolejny etap naszej szkoleniowej drogi za oceanem.

Do następnej relacji…

Na którą nasza redakcja z niecierpliwością czeka.

Tymczasem Kamilowi i Racuchowi życzymy rychłego powrotu do USA i ukończenia zapowiadanego LEVEL II. Nie tylko zresztą, bo znając Kamila, na pewno postanowi dopełnić doświadczeń i umiejętności kolejnymi przydatnymi w policyjnej służbie szkoleniami oraz praktycznymi umiejętnościami.