Jednostki specjalne

K9 Unit po polsku

01.07.2020 • Aldona Bandzul

O tym, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Nie każdy jednak wie, że jest też fantastycznym pracownikiem: lojalnym, oddanym i traktującym swoją pracę jak zabawę – co za tym idzie zawsze jest zadowolony!

Policyjny pies służbowy i jego przewodnik na plaży

Rasy psów preferowane w Policji, czyli owczarki niemieckie, belgijskie, holenderskie – to psy zadaniowe, nastawione na współpracę z człowiekiem, inteligentne i ambitne. W duecie z przewodnikiem, który dba o rozwój czworonoga i umiejętnie kieruje jego predyspozycjami, tworzą parę, która razem może osiągać wspaniałe rezultaty. I nie sposób zapomnieć, że jest to korzyść obustronna. Pies spełnia swoją potrzebę współistnienia z ludźmi, bycia potrzebnym. Przewodnik zaś korzysta nie tylko z umiejętności psa, ale i dobrodziejstw kontaktu z tym fantastycznym zwierzęciem, jak choćby poprzez obniżenie poziomu stresu. Przewodnik troszczy się o psa, jego „dobrostan” (jak określają rzecz przepisy), a więc o zdrowie, czystość, odpowiednie odżywianie, kondycję fizyczną i psychiczną. Pies z kolei staje się jego obrońcą, wiernym towarzyszem i… narzędziem pracy? No właśnie nie. Pies jest wykonawcą tej pracy, traktującym ją jak zabawę, ale jednak to pies jest tu szefem. A przewodnik? Tylko kierowcą, protokolantem i tłumaczem z języka „psiego” na „ludzki”. Bo – jak mawiają przewodnicy – pies służbowy składa się z: psa właściwego, smyczy i przewodnika. I to dokładnie w takiej kolejności, jeśli chodzi o przydatność w służbie społeczeństwu…

"na początku bóg stworzył człowieka, ale widząc go tak słabym, dał mu psa"

(Alfons Toussenel)

Policyjny pies służbowy i jego przewodnik

Przewodnik psa

Przewodnik psa służbowego Policji z założenia i w świetle przepisów wspomaga pracę innych policjantów. Czy to przy poszukiwaniach osób zaginionych, ujawnianiu sprawców zdarzeń, wyszukiwaniu narkotyków lub materiałów wybuchowych, patrolowaniu miast – każdy policjant może zwrócić się z prośbą o jego pomoc przy realizowaniu swoich zadań służbowych. Można powiedzieć, że „tam gdzie diabeł nie może, przewodnika pośle”.

Komenda Stołeczna Policji wiele lat temu skoncentrowała większość podległych jej psów służbowych i przewodników w jednej jednostce, tj. najpierw w referacie, potem w ogniwie przewodników psów służbowych. Pracuje tu 36 psów wespół w zespół z 26 przewodnikami, a wraz z jeźdźcami tworzą oni Sekcję Konną i Przewodników Psów Służbowych. Taka zwierzęca specjalna jednostka policyjna, stołeczne K9 (notabene jej ludzie prowadzą konto na FB o nazwie „K9 Unit Warszawa”).

Policyjny pies służbowy biegnie z piłką

W ogniwie są wszystkie kategorie psów pionu prewencji: tropiące, patrolowo-tropiące, patrolowe, do wyszukiwania zapachu: materiałów wybuchowych, narkotyków i zwłok ludzkich. Wszystkie tak samo mądre i kochane, różni je tylko sposób zadaniowania i szkolenia. Co wyróżnia poszczególne kategorie psów?

Pies patrolowo-tropiący

To najliczniejsza grupa czworonożnych funkcjonariuszy w KSP i jednocześnie najbardziej przydatna w codziennej służbie patrolowej. Patrol posiadający w swoim zespole takiego psa, może – podczas dyżuru – udzielać asysty podczas legitymowania agresywnych osób czy konwojowania i osadzania osób zatrzymanych, chwilę później brać udział w poszukiwaniach osób zaginionych lub tropieniu śladów sprawców zdarzeń. Dobór i szkolenie psa takiej kategorii nie jest z kolei prostą sprawą. Tak to już jest, że to, co najlepsze nie przychodzi łatwo…    

Pies patrolowy

To pies wyszkolony do obrony przewodnika. Wykazuje swoje umiejętności podczas patrolowania rejonu, jest wyczulony na każdy gest w stronę swojego opiekuna, każdy hałas w jego obecności i zbyt gwałtowny ruch, a szczególnie ucieczkę osoby, wobec której podjęta jest interwencja, albo naruszenie nietykalności przewodnika. To pies, który lubi „ ciszę i spokój w rejonie”; jest wtedy miłym sympatycznym futrzakiem. Ale nie polecamy kontaktu bezpośredniego z psem patrolowym, bo jest on wyjątkowo podejrzliwym policjantem, nie bardzo zna się na żartach i śmiertelnie poważnie traktuje swoją pracę.

Zdjęcie przedstawia policyjnego piesa służbowego biegnącego podczas ćwiczeń

Pies tropiący

W KSP psów tropiących jest stosunkowo niewiele. Ich zadaniem jest tropienie śladów ludzi (zaginionych lub sprawców), czyli tropienie dolnym wiatrem. Ma to określić możliwie najdokładniej trasę odejścia tej konkretnej osoby. Jest to jedno z najtrudniejszych zadań dla naszych psich bohaterów, bo wymaga dużej koncentracji i kondycji. To właściwie ciężka praca zarówno fizyczna, jak i intelektualna dla takiego czworonoga. Dla jego przewodnika problemem z kolei jest ustalenie najlepszego, niebudzącego wątpliwości śladu dla psa i jednocześnie takiego, którego w ogóle można użyć (niektóre ślady trzeba jednak z żalem pozostawić technikowi do zabezpieczenia). Przeszkodą nie do pokonania są z kolei niesprzyjające warunki atmosferyczne: takie, które niszczą ślady zapachowe (jak opady) lub wpływają na kondycję psa (jak np. upał). Upływający czas również ma wpływ na złą jakość śladu zapachowego.

Psy tropiące potrafią także wyszukiwać osoby w terenie (las, pustostany), tropiąc górnym wiatrem zapach człowieka. Jest to dużo łatwiejsze zadanie dla psa, nie wymaga takiego skupienia i nie wymaga dobrego  śladu „do nawęszenia”. Pies po prostu wyszukuje i oznacza osobę, którą „wywęszy”; nie konkretną, ale pierwszą, którą spotka. Minusem jest to, że może się wtedy okazać, że nie jest to osoba poszukiwana i tropienie trzeba zacząć od nowa. Minusem jest także to, że do skutecznego działania wymagany jest odpowiedni sprzęt identyfikujący miejsce przebywania psa, który porusza się „luzem” bez kontaktu wzrokowego z przewodnikiem. Jego brak wyklucza wykorzystanie psa w taki sposób. To problem wart szybkiego rozwiązania.

Policyjny pies służbowy gryzie ćwiczebny rękaw

Detekcja

Detekcja uważana jest za stosunkowo łatwą „branżę” pracy psów służbowych. Odnalezienie i oznaczenie zakodowanych zapachów z wizją szybkiej nagrody, dostosowanej do potrzeb psa… Jaki pracownik nie chciałby takiego kontraktu? Tak prostych i czystych zasad współpracy? W rzeczywistości to, co proste okazuje się najtrudniejsze. Ale nie dla psa, tylko dla jego przewodnika. Najpierw jednak omówmy kategorie psów służbowych, jakie posiada Komenda Stołeczna Policji, w obrębie detekcji.

Pies do wyszukiwania zapachu narkotyków

Psy pełniące służbę w naszym ogniwie wyszukują zapach 5 „podstawowych” narkotyków: marihuany, haszyszu, amfetaminy, heroiny i kokainy. Nie wyszukują zapachu substancji syntetycznych, czyli na przykład tzw. dopalaczy. Wyszukują zakodowany zapach w: pomieszczeniach, pojazdach i bagażach, a od niedawna mogą również na osobach. Od razu odpowiadamy na pytanie najczęściej zadawane przewodnikowi takiego psa: NIE są szkolone przez uzależnienie psa od narkotyków! Po pierwsze nie ma takiej potrzeby, wystarczy skorelować zapach z nagrodą (aportem, smakołykiem). Po drugie pies zażywający narkotyki… nie dożyłby końca takiego szkolenia (wiadomo, narkotyki szkodzą). Po trzecie, wyobrażacie sobie zwierzaka palącego skręta albo wciągającego nosem „kreskę”? Takie rzeczy robią ludzie, psy są za mądre! Zupełnie na marginesie, ciekawe jak „eksperci” rozsiewający plotki o takich metodach szkolenia psów wyobrażają sobie tresurę w innych specjalizacjach? Karmienie trotylem? Strach tutaj pomyśleć o tych wyszukujących zapach ludzkich zwłok… Sprawę metodologii mamy więc wyjaśnioną.

Policyjne psy służbowe w trakcie zabawy gryzą gałąź

Pies do wyszukiwania zapachu materiałów wybuchowych

Nie są w żaden sposób przeszkolone w zakresie budowy ładunków wybuchowych, a jednak potrafią je identyfikować. A konkretnie ich zapach: plastycznych materiałów wybuchowych, mieszanin pirotechnicznych, górniczych materiałów wybuchowych i trotylu. To psy, które jako jedyne swoje „znalezisko” MUSZĄ oznaczać pasywnie, tzn. przy źródle zapachu pozostać w takiej pozycji, aby wykonać jak najmniej zbędnych ruchów, gestów i dźwięków, pokazując jednocześnie przewodnikowi źródło zapachu. Precedensem w pracy przewodników psów służbowych jest tzw. „pozytywny wynik użycia psa” tej kategorii, bo o ile w przypadku psów tropiących czy do wyszukiwania zapachu narkotyków cieszy, o tyle w przypadku „bombiarzy” powoduje, najogólniej mówiąc, lekką konsternację, zmuszając do maksymalnej koncentracji i ostrożności.

Pies do wyszukiwania zapachu zwłok ludzkich

To tak samo radosny psiak jak pozostałe, niepodejrzewający nawet jak niesympatyczną pracę ma do wykonania. Pieski te dzielą się na dwie kategorie: te, które szukają zapachu zwłok na lądzie i te, które szukają go i na lądzie i na wodzie. Szkolone są na substancjach syntetycznych, doskonale imitujących zapach rozkładających się zwłok. I tu również pojawiają się pewne trudności. Żeby pies odnalazł zapach, nieważne czy narkotyków, materiałów wybuchowych czy zwłok ludzkich, musi on (zapach) uwolnić się do atmosfery. Jest to podstawa detekcji. Dlatego zapach zwłok zakopanych pod ziemią, szczególnie jeśli upłynął jakiś czas, może być dla psa zupełnie „niewidoczny”. Z kolei zapach zwłok znajdujących się w wodzie będzie dla psa wyczuwalny, ale niekoniecznie w tym miejscu w którym się znajdują, ponieważ woda przemieszcza się i – wraz z prądem, potem z wiatrem – przenosi woń w inne miejsce. Patenty przewodników na wszelkie problemy w pracy z psami poznacie w kolejnych artykułach.

Dyżurny opiekun psów służbowych

Nie jest to stanowisko służbowe. W ogniwie przewodników psów służbowych KSP jest to po prostu policjant – przewodnik lub kandydat na przewodnika – który podczas 12-godzinnego dyżuru „dogląda”, czy psy służbowe mają się dobrze, czy mają czysto, sprząta im, wymienia wodę na świeżą, podaje lekarstwa lub jedzenie, czasem zabiera na spacer, zawsze podrapie za uchem i przytuli. To taki „wujek/ciocia” który ma baczenie na psy, jakie z różnych powodów znajdują się na terenie kojców naszej jednostki. Te powody to najczęściej: realizowanie zadań służbowych niezwiązanych z wykorzystaniem psa tego dnia, zwolnienie lekarskie przewodnika lub psa służbowego, brak możliwości zabierania psa do miejsca zamieszkania przez przewodnika.    

Policyjny pies służbowy z przewodnikiem w trakcie rozgrzewki na łące

Przewodnik psa, raz jeszcze

Miało być o przewodnikach, jak sugeruje tytuł, a było głównie o psach. I nie ma w tym nic dziwnego: to one są najważniejsze w tej pracy. Jak już wspomniane było wcześniej, przewodnik jest tylko „dodatkiem” do tego wspaniałego zwierzęcia. Niemniej przewodnik, żeby pełnić zaszczytną funkcję tego „dodatku”, musi spełniać wiele warunków. Być dobrego zdrowia i kondycji fizycznej, żeby dotrzymywać kroku temu energicznemu stworzeniu. Powinien także posiadać odpowiednie predyspozycje psychiczne (cierpliwość, wyrozumiałość, szczerość) i intelektualne (wiedzę o tym gatunku zwierząt i poszczególnych rasach psów oraz chęć poszerzania tej wiedzy). Przewodnik musi również posiadać zezwolenie na kierowanie pojazdem uprzywilejowanym, aby bezpiecznie i szybko dowieźć „swojego szefa” na miejsce zdarzenia lub przeszukania. Przewodnik przede wszystkim musi jednak dobrze poznać swojego pupila, jego charakter, umiejętności, fobie, potrzeby i umieć dostosować się do niego. Jeśli spełni te warunki, to pies – z wdzięczności – za wszelką cenę będzie chciał uszczęśliwić swojego opiekuna. A służba ta stanie się samą przyjemnością i wielką pasją. Jak dla mnie.

Wspólne zdjęcie policyjnych psów służbowych i ich przewodników na łące