Aktualności

Przestępczość kieszonkowa w pigułce, kiedyś i dzisiaj

23.03.2026 • Daniel Niezdropa

Jak kradną kieszonkowcy, jaka jest historia tego rodzaju przestępczości? W jaki sposób policjanci z wyspecjalizowanej sekcji tzw. kieszonek działają na co dzień? Na te oraz inne pytania będzie można znaleźć odpowiedzi w artykule przygotowanym przez Stołeczny Magazyn Policyjny w związku z inauguracją wielkanocnej odsłony kampanii „NIE DAJ SIĘ ZŁOWIĆ”, czyli NIE DAJ SIĘ ZROBIĆ W JAJO! Do rozmowy na temat dzisiejszych zagrożeń kradzieżami kieszonkowymi zaprosiliśmy komisarza Łukasza Masternaka z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Stołecznej Policji.

PRZESTĘPCZOŚĆ KIESZONKOWA – CO WARTO WIEDZIEĆ?

W kwietniu 2023 roku przybliżyliśmy czytelnikom Stołecznego Magazynu Policyjnego specyfikę pracy sekcji zajmującej się zwalczaniem kradzieży kieszonkowych, a także problematykę tego rodzaju przestępczości. Wskazaliśmy też ówczesne trendy, omówiliśmy przestępcze techniki, sposób działania i co najważniejsze zaangażowanie policjantów z sekcji „kieszonek”. W naszym artykule nie zabrakło także wielu praktycznych porad, jak uchronić się przed kradzieżą, a przynajmniej jak utrudnić złodziejowi popełnienie przestępstwa.

Przy okazji wielkanocnej edycji kampanii informacyjnej „NIE DAJ SIĘ ZROBIĆ W JAJO!”, postanowiliśmy wrócić do tematu kieszonkowców i przedstawić trochę historii, ale też to, w jaki sposób problem „doliniarstwa” stawał się coraz bardziej zauważalny, czego efektem jest istnienie w strukturach stołecznej Policji – sekcji tzw. kieszonek, czyli specjalnej grupy policjantów będących „postrachem doliniarzy”.

CO MÓWI HISTORIA?

Historia drobnej przestępczości, złodziei, którzy wykorzystując zatłoczone miejsca, tramwaje, pociągi, targi, place, ciasne uliczki, a nawet statki żeglujące po Wiśle, kradli przede wszystkim pieniądze – sięga XIX wieku. Jest wiele relacji z tamtych czasów, które mówią o złodziejskich szkołach i o tym, jak uczyli się kraść i jak się do tego procederu przygotowywali. Tycer, świeca, robotnik oraz konik to określenia złodziejskich ról, które przetrwały do dzisiaj. Tak jak kiedyś, również i dzisiaj złodzieje kieszonkowi rzadko kiedy działają w pojedynkę. Nie ma jednak przestępstwa doskonałego, a wraz z upływem lat rozwinęła się policyjna taktyka związana z ujawnianiem i zwalczaniem wspomnianych kradzieży.

Dodamy tylko, że kieszonkowcy nie rozróżniali, kto ma być ich celem, nie oceniali swojego „obiektu”, status społeczny i majątkowy nie miał dla nich znaczenia. Jeżeli zobaczyli, że ich przyszła ofiara ma pieniądze, to robili wszystko, aby je zdobyć.

Wśród okradzionych był nawet jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy, kronikarz Warszawy Bolesław Prus. Doliniarzom nie do końca wyszło to na dobre, bo nasz słynny twórca prozy miał mocne i „ostre” pióro, którego konsekwencji doświadczyli. To właśnie on jako pierwszy podejmował w prasie, felietonach i tygodniowych kronikach w Kurierze Warszawskim – problematykę kradzieży. Z jednej strony ironizował i prześmiewał kieszonkowców, z drugiej piętnował społeczną znieczulicę i brak reakcji na kradzieże, a przy tym próbował aktywizować władze do konkretnych działań przeciwko „doliniarzom”.

Tak było wtedy, a dzisiaj?

Obecnie, czyli ponad 100 lat później świadomość społeczna, między innymi dzięki policyjnym programom prewencyjnym, wygląda zgoła inaczej. Dzisiaj mamy zaangażowanie służb i władz, a także wsparcie mediów, żeby z tą złodziejską patologią skutecznie walczyć.

Mamy również w strukturach stołecznej Policji jeden z najbardziej profesjonalnych zespołów funkcjonariuszy, którym „doliniarskie” techniki oraz metody nie są obce. Dzisiaj kieszonkowcy muszą być wyjątkowo czujni, aby nie wpaść w ręce policjantów z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego KSP.

POLICJANCI OD „KIESZONEK”

Policjanci z tej sekcji od wielu lat skutecznie walczą z drobną przestępczością (kieszonkową), cechującą się kradzieżami popełnianymi w środkach komunikacji publicznej, w galeriach handlowych, na bazarach, czyli w tych miejscach, gdzie w okresie wzmożonego handlu, inicjowanego szczególnie przez okres przedświąteczny, pojawia się więcej ludzi. „Doliniarze” wtedy nie próżnują i szukając łatwego celu, wtapiają się w tłum, aby wyrządzić jak największe szkody domowym budżetom, okradając swoje ofiary z portfeli, kart bankomatowych, pieniędzy, biżuterii oraz wszelkich innych wartościowych przedmiotów.


Zatrzymani na gorącym uczynku w autobusie linii nr 175 w Warszawie, gdzie okradli obywatela Niemiec
Zdjęcie: Archiwum WKS KSP

To właśnie na tym polu policyjnych działań – wyspecjalizowani funkcjonariusze z WWP KSP zajmują się nie tylko ujawnianiem i zatrzymywaniem takich osób, ale przede wszystkim rozpoznawaniem środowisk przestępczych. Działają niepostrzeżenie tak, aby nie zgubić tropów, podążać za nimi niemalże krok w krok, wyprzedzać złodziei i poprzez prowadzone działania w najbardziej zagrożonych miejscach, skutecznie uniemożliwiać im okradanie innych.

POCZĄTKI DZIAŁAŃ POLICJI – PIERWSZE AKCJE INFORMACYJNE

W dwudziestoleciu międzywojennym kieszonkowcy byli przestępczą plagą. Wtedy organizowano pierwsze akcje informacyjne, oblepiano ulotkami rotundy, a na tramwajach montowano tabliczki informacyjne, aby być czujnym i uważać na kieszonkowców.


Na warszawskich tramwajach montowano tabliczki: STRZEŻ SIĘ ZŁODZIEJÓW, informujące mieszkańców o kradzieżach kieszonkowych, Warszawa październik 1929
Zdjęcie: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygn. 1-G-3989-1

Wtedy również organizowano policjantów w specjalne brygady zajmujące się ich ściganiem. Jedna z nich została powołana po tym, jak kieszonkowcy okradli ministra spraw wewnętrznych. Miało to miejsce w 1935 roku podczas uroczystości pogrzebowych w kościele garnizonowym w Warszawie.

Aby skutecznie zwalczać i przeciwdziałać kradzieżom kieszonkowym w procesie szkoleniowym policjantów Policji Państwowej położono nacisk na odpowiednie przygotowanie do służby. Na kanwie wypracowywanego doświadczenia, tworzono instrukcje dla służby śledczej.


Służba Śledcza: Podręcznik Dla Szkolenia Funkcjonariuszów Policji Państwowej, Warszawa 1928 r.
Źródło: Książnica Karkonoska, Cyfrowy Dolny Śląsk

Pojawiły się pierwsze nad wyraz dokładne materiały szkoleniowe opisujące zarówno sposoby kradzieży, jak i charakterystyczne cechy złodziei kieszonkowych.


Służba Śledcza: Podręcznik Dla Szkolenia Funkcjonariuszów Policji Państwowej, Warszawa 1928 r.
Źródło: Książnica Karkonoska, Cyfrowy Dolny Śląsk

Ta policyjna tradycja miała swój ciąg dalszy również w powojennej rzeczywistości oraz czasach współczesnych, gdzie dzisiaj to policjanci z WWP KSP (o czym wcześniej wspomnieliśmy) zajmują się ściganiem „doliniarzy” i to nie tylko wywodzących się z lokalnych środowisk przestępczych.

POROZMAWIAJMY, BO TO WARTO ZNAĆ!

Postanowiliśmy zaprosić do krótkiej rozmowy eksperta z sekcji „kieszonek” – komisarza Łukasza Masternaka, aby dowiedzieć się, czy ta przestępczość się zmienia, jeżeli tak, to jakie są trendy, w jakim kierunku ewoluuje, a także jak poznać kieszonkowca albo przynajmniej – na jakie podejrzane zachowania zwrócić uwagę?

Czy faktycznie zauważacie jakieś konkretne trendy, może nowe techniki kradzieży? Czy na przestrzeni lat bardzo zmieniło się działanie kieszonkowców?

Dzisiaj to już nie są tylko „zręczne palce” w tłumie. Choć klasyczne metody wciąż działają, to przestępcy coraz częściej łączą psychologię z nowoczesną technologią. Dlatego zwracamy dużą uwagę czy nie dochodzi do kradzieży tzw. Skimmingu – kradzież danych z karty płatniczej, czy też „Sniffing” – próba przechwycenia danych między urządzeniami podczas płatności telefonem.

Skąd najczęściej kradną, z torebek, a może z kieszeni? I co najczęściej? Portfele, telefony?

Nadal królują miejsca najłatwiej dostępne, czyli tylna kieszeń, zewnętrzne przegródki plecaków oraz kradzieże z torebek przewieszonych luźno przez ramię. Klasycznym nadal noszonym wartościowym przedmiotem są portfele, ze względu na zawartość dokumentów i pieniędzy oraz smartfony. Te drugie są dzisiaj wyjątkowo cenne, nie tylko ze względu na wartość urządzenia, ale też na dostęp do aplikacji bankowych oraz zawartych tam poufnych danych.


Przystanki, perony, środki komunikacji publicznej to miejsca, gdzie złodzieje szukają swoich ofiar
Zdjęcie: Tomasz Oleszczuk

Czy jest może wzrost kradzieży kieszonkowych?

W okresach przedświątecznych liczba zdarzeń kradzieży kieszonkowych naturalnie jest większa, co ma związek z większą ilością przemieszczających się osób oraz rozproszeniem uwagi podczas zakupów. Należy pamiętać, że nie tylko okresy przedświąteczne mają wpływ na ilość zdarzeń związanych z kradzieżami kieszonkowymi. Istotna jest również sytuacja geopolityczna, otwartość granic, a kryzys migracji stwarza okazje dla grup kieszonkowców, którzy niepostrzeżenie mogą przedostawać się do innych krajów.

Exodus wojenny też ma na to wpływ?

Obecne sytuacje związane z panującymi konfliktami zbrojnymi mogą postawić przed nami nowe wyzwania, co do przestępczości kieszonkowej. Wojna generuje masowe ruchy ludności. Dla zawodowych kieszonkowców tłum uchodźców na dworcach czy lotniskach to idealne środowisko pracy. Dlatego pozostajemy czujni, szkolimy się, aby sprostać nowym zagrożeniom.

Czy potraficie odróżnić złodziei od reszty tłumu, np. po budowie rąk, gestach? Czy mają oni jakieś charakterystyczne zachowania?

Podstawowym sposobem rozpoznania jest znajomość wyglądu znanych nam złodziei kieszonkowychNatomiast bardziej zaawansowanym jest obserwacja zachowania, a tę umiejętność posiadają policjanci z większym doświadczeniem. Dlaczego? Otóż obecni złodzieje kieszonkowi potrafią nie tylko ubiorem wtopić się w tłum, ale też ich zachowanie nie odbiega od środowiska, w którym się znajdują. Zdradzają ich drobne szczegóły np. przedmioty służące do zasłaniania momentu kradzieży kieszonkowych typu przewieszona na ręku kurtka lub marynarka.

Kieszonkowcy często bardziej wnikliwie obserwują otoczenie w poszukiwaniu kamer lub nieumundurowanych patroli policyjnych. Zwracają szczególną uwagę na przenoszone przez osoby wartościowe przedmioty, miejsce ich przechowywania. Dlatego właśnie funkcjonariusz z doświadczeniem potrafi takie szczegóły zauważyć.

Już w Policji Państwowej uczono policjantów, że prawdziwy kieszonkowiec tj. robotnik, zawsze ma wolne ręce? Czy to ważny szczegół?

Klasyczny wizerunek grupy złodziei kieszonkowych składał się z tzw. krawca (inaczej zwanego robotnikiem), świecy i tycera. Ten ostatni zazwyczaj typował ofiarę kradzieży, do jego zadań należało też obserwowanie otoczenia. Świeca swoim ciałem zasłaniał poczynania krawca i natychmiast po wyciągnięciu przez niego wartościowego przedmiotu przekazywał mu go. Krawiec, czyli ten robotnik, bo pewnie o niego pytasz, zajmował się wyłącznie kradzieżą. Skupiał się tylko na tym i do tego był szkolony. Dlatego musiał mieć wolne ręce.

W przedwojennych warszawskich szkołach „doliniarskich” szkolono do kradzieży nawet 6-latków. Czy dzisiaj jest podobnie, czy macie przypadki kieszonkowców wśród małoletnich?

Dzisiaj nie mamy do czynienia ze szkołami „doliniarskimi” w dawnym tego słowa znaczeniu, jednak zjawisko wykorzystania nieletnich do kradzieży wciąż występuje. Bardziej jednak w środowiskach osób przyjeżdżających z zagranicy.

Jak płeć przoduje wśród złodziei, kobieta czy mężczyzna?

Dawniej kradzież kieszonkowa była domeną mężczyzn. Obecnie w tym przestępczym procederze panuje pełne równouprawnienie. Kilka lat temu mieliśmy istny nawał kobiet dokonujących kradzieży kieszonkowych. Były to głównie cudzoziemki z państw dawnego bloku wschodniego i działały w zorganizowanych grupach. Kosztowało nas to wiele pracy wywiadowczej i wykrywczej, aby sobie z tym zagrożeniem poradzić.

Czy mieliście jakieś konkretne sposoby, może specjalną taktykę działania?

Nic nowego, robiliśmy po prostu swoje, policyjna robota i tyle. Tak naprawdę, to dzięki dobremu rozpoznaniu, ciężkiej pracy oraz wytrwałości, wyeliminowaliśmy proceder kradzieży kieszonkowych z udziałem wspomnianych cudzoziemek praktycznie do zera. Grupy te nie znikły tak po prostu, tylko przeniosły się do innych państw.

Czy mogą wrócić ponownie do stolicy?

Niewykluczone, złodzieje często wracają. Jednak jesteśmy na to przygotowani. Mamy doświadczenie, wiemy, jak działają i nie będzie już im tak łatwo kraść.

Kiedyś złodziej odsyłał bądź podrzucał skradzione dokumenty, zabierając tylko gotówkę? Dzisiaj dokumenty można wykorzystać, wynająć samochód, wziąć „chwilówkę”? Czy są może jeszcze tzw. honorowi złodzieje?

Przy tego rodzaju przestępczości nie użyłbym słowa honor. Może w filmach się tacy zdarzają, ale w rzeczywistości lepiej nie liczyć na ich uczciwość, bo taka nie istnieje. Zdarzyło mi się kilkakrotnie, że złodziej kieszonkowy zachował się przyzwoicie i oddał skradzione mienie np. osobie starszej.

Tak, jak wcześniej wspomniałem, obecne czasy, rozwój technologiczny stwarzają nowe możliwości wykorzystania skradzionych rzeczy. Utracony dokument również może zostać wykorzystany. Dlatego radzę, aby go niezwłocznie zastrzec.

Przedwojennych „doliniarzy” wyróżniało niestosowanie przemocy. Czy dzisiaj jest podobnie? Czy kieszonkowcy są gotowi dopuścić się kradzieży rozbójniczej, aby utrzymać w posiadaniu skradzione dobro?

Z mojego doświadczenia wynika, że tak. Rozpoczynając moją przygodę z Sekcją do Zwalczania Kradzieży Kieszonkowych, pamiętam grupę złodziei pochodzącą z Kielc. Charakteryzowali się pięcioosobowym składem oraz tym, że byli bardzo rośli. Nadmienię, że przywódcą tej grupy był mężczyzna, który „odsiedział” wyrok za zabójstwo. Działali razem przez 15 lat. Charakterystyczne dla nich było to, że kradli na „pograniczu” rozboju.

Od kolegów z większym doświadczeniem w pracy dowiedziałem się wtedy, że w latach dziewięćdziesiątych tak to wyglądało. Było też kilka grup, w których skład wchodzili zawodowi bokserzy i nie hamowali się przed użyciem przemocy.

Dzisiaj już nie tylko nasi „lokalsi”, ale także złodzieje z zagranicy podróżują, szukając dogodnych miejsc do kradzieży. Czy faktycznie dalej tak jest? Czy szukają swojego złodziejskiego „El Dorado”?

Może nie „El Dorado”, ale na pewno miejsca, gdzie się „obłowią”. To z reguły są duże aglomeracje, wielkie miasta na całym świecie. Warszawa również jako metropolia przyciąga grupy złodziei z całej Europy. Często potrafią „zawitać” do nas zorganizowane „szajki  turystyczne”, które przemieszczają się między stolicami zachęcone dużymi wydarzeniami, koncertami czy też właśnie kradną w okresie przedświątecznym.

Jak przygotowujecie się do tegorocznych działań przedświątecznych? Czujni będziecie na pewno? Oczywiście nie zdradzimy, gdzie będzie można Was spotkać. Czy coś jeszcze?

Skupiamy się nie tylko na zatrzymywaniu złodziei kieszonkowych, ale też na działaniach edukacyjnych. Jeżeli obywatele będą mieli większą świadomość i wiedzę o tym, jak działają kieszonkowcy oraz jak prawidłowo chronić swoje mienie, to przestępcy nie będą mieli okazji, żeby je zabrać.

Skupiamy się na podnoszeniu świadomości, ponieważ wiedza to pierwszy krok do skutecznej ochrony mienia przed kradzieżą. Świadomy obywatel to najlepsza tarcza.

Może apel do złodziei kieszonkowych? Taka przedświąteczna przestroga. Nie kradnijcie, bo…

Bo dosięgnie Was sprawiedliwość, bez wątpienia. Zatrzymanie, zarzuty, sprawa karna i wyrok sądu. Taka jest kolejność. Pamiętajcie, krzywda innych nie popłaca. Będziecie kraść, będziecie za to odpowiadać.

Mówi się, że kradzież to szybki pieniądz, natomiast jest druga ciemniejsza strona tego procederu. Większość kieszonkowców, których poznałem, prowadzi życie w samotności, bez rodziny, zmagając się niejednokrotnie z uzależnieniami od hazardu i alkoholu. Często bez „grosza” w kieszeni.

Nigdy nie jest za późno, żeby zejść na właściwą drogę.

Dziękuję za rozmowę.

Bardzo prosimy o zapoznanie się ze szczegółami wielkanocnej odsłony kampanii „NIE DAJ SIĘ ZŁOWIĆ”, czyli NIE DAJ SIĘ ZROBIĆ W JAJO!

WARTO PRZECZYTAĆ

Już za kilka miesięcy wakacje, dlatego redakcyjną garść porad można znaleźć w artykule: Złodziejskie „El Dorado” – Gdzie w Europie grasują kieszonkowcy?.

O pracy stołecznych specjalistów od zwalczania przestępczości kieszonkowej przeczytacie w artykule: Policjanci od „kieszonek”, postrach warszawskich doliniarzy.