Dzielnicowa, która spełniła swoje marzenie
03.03.2025 • Daniel Niezdropa
Zawód policjanta jest obarczony ryzykiem i o tym wie każdy funkcjonariusz, który przyjmuje się do służby i składa rotę ślubowania. Decydując się na założenie granatowego munduru, powinien mieć świadomość tego, że może znaleźć się w różnych sytuacjach, również niebezpiecznych, w których „będzie strzegł bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli – nawet z narażeniem życia”. Będzie reagował i podejmował interwencje, nie tylko wobec tych, którzy prawo łamią, ale też chronił ludzkie zdrowie i życie, a kiedy zajdzie potrzeba – ruszy z natychmiastową pomocą, aby ratować. Bez względu na to, czy jest to policjant, czy policjantka, to każde z nich jest funkcjonariuszem i zgodnie z policyjnym ślubowaniem składają zobowiązanie wobec społeczeństwa. Ich właściwa postawa w służbie buduje pozytywny wizerunek Policji. W tym artykule porozmawiamy ze st. sierż. Anną Mojsiej, dzielnicową z Sulejówka, która już nieraz reagowała i ratowała ludzi, nie tylko w służbie, ale i poza nią. Jak nam powiedziała: „lubi pomagać” i „zawsze chciała być dzielnicową” (takie miała marzenie), a dzielnicowy wiadomo, musi być przygotowany na różne sytuacje, przeciwdziałać i rozwiązywać problemy, ale też reagować i interweniować. Nasza dzielnicowa niczym jej poprzedniczki, policjantki z lat 20. XX wieku zajmuje się po części tzw. obyczajówką, obejmującą również przemoc w rodzinie. Dlaczego takie nawiązanie, bo 26 lutego mija 100 lat odkąd powołano Policję Kobiecą. Do kobiet w Policji jeszcze wrócimy...
Przeczytaj